środa, 18 marca 2026

ЎЎЎ 91-1. Адубарыя Ігідэйка. Эдуард Пякарскі ў жыцьцяпісах. Сш. 91-1. 1998-1. Койданава. "Кальвіна". 2026.









 

    Do znaczących postaci związanych z badaniami etnograficznymi i językoznawczymi na Syberii naieży Edward Piekarski, zaliczany do grona najwybitniejszych jakutologów. Postać to szczególnie znana w światowej orientalistyce i mało kto wie, że pochodził on z terenów dzisiejszej Białorusi. Kontynuując cykl wywiadów z przyjacielem „Magazynu Polskiego”, dr Antonim Kuczyńskim, etnologiem, Kierownikiem Ośrodka Badań Wschodnich Uniwersytetu Wrocławskiego chcemy przybliżyć tę postać naszym rodakom.

    E. Skrobocki: Dziękuję za przyjęcie propozycji podzielenia się z naszymi Czytelnikami opowieścią o Edwardzie Piekarskim, o którym do dzisiaj w odleglej Jakucji mówi się z wielkim szacunkiem. Przed dziesięcioma laty przebywając przez kilkuletni czas w tym kraju miałem sposobność przekonać się o tym i wiem, że na kartach jakuckiej historii postać ta wymieniana jest często jeszcze dzisiaj.

    A. Kuczyński: Tak jest faktycznie. Myślę też, że jeszcze przez lat wiele, a można nawet zaryzykować stwierdzenie, że już na stałe postać naszego rodaka urodzonego na Białorusi związana jest z historią i kulturą narodu jakuckiego.

    E. S.: A jaki to szczególny powód składa się na ten fakt?

    A. K.: Edward Piekarski należy do grona wybitnych jakutologów, jest autorem wielu prac o kulturze Jakutów, i to co najważniejsze w tych osiągnięciach to przygotowany przez niego monumentalny słownik jeżyka jakuckiego.

    E. S.: A jak to się suito, te ten zapomniany u nas dzisiaj rodak wszedł do annałów światowej orientahstytd. Jaka była jego droga do takiej sławy?

    A. K.: Może podam na wstępie trochę informacji życiorysowych. Urodził się on w dniu 25 października 1858 r. w Piotrowiczach, w gminie Smiłowicze. Był to ówczesny powiat ihumeński w Ziemi Mińskiej. Pochodził ze zubożałej szlachty polskiej. Ojciec jego Karol był zarządcą w jednym z tamtejszych majątków. Na tej ziemi wyrastał nasz późniejszy badacz kultury Jakutów. Od młodości chłonął bogactwo miejscowego folkloru, często wędrował z ojcem po okolicznych wsiach oglądając zapewne miejscowe zwyczaje i obyczaje. Myślę, że te doświadczenia młodzieńcze związane z obcowaniem z kulturą wiejską, złożyły się na to, że po latach gdy znalazł się. na zesłaniu w odległej Jakucji wyzwoliły w nim chęć poznania i opisania kultury mieszkańców tej ziemi To zapewne w domu Piekarskich, często snuto różne opowieści, opowiadano miejscowe legendy i historie z dawnych czasów. Młody Edward chłonął je z uwagą i przejęciem, obserwował wiejskie wesela i pogrzeby, różne zwyczaje i obyczaje związane ze świętami dorocznymi. Dodajmy tu przy sposobności, że jego młodość kształtowała się także w atmosferze patriotycznych wzorców, bowiem były to czasy po powstaniu styczniowym i zapewne nie raz słyszał w swym domu o zesłańcach na Sybir, o pobycie tam, gdzieś na obcej ziemi, o powrotach ze słańców, którzy przynosili na rodzinną ziemię opowieści z dalekich sybirskich stron. Nieobce więc mu były polskie tragedie narodowe.

    Gdy skończył się okres domowej edukacji, na którą niemały wpływ posiadał jego dziadek Romuald Piekarski, E. Piekarski rozpoczął naukę w gimnazjum. Wiadomo, że kształcił się w Mińsku, Mozyrzu, Czernihowie, Taganrogu, a od 1877 roku w Instytucie Weterynaryjnym w Charkowie. Lata spędzone w szkole były dla niego niezwykle owocne, zarówno w dziedzinie zdobywania wiedzy przewidzianej programem, jak też i pewnych doświadczeń społecznych. Tam zetknął się z różnymi przejawami życia politycznego i społeczno-oświatowego, był uczestnikiem tajnych stowarzyszeń o wyraźnie anty carskim charakterze. W niespełna rok po rozpoczęciu nauki w Charkowie, wybuchły tam rozruchy studenckie (1878), w których E. Piekarski brał aktywny udział. Został wówczas usunięty ze studiów i skazany w trybie administracyjnym na osiedlenie w gubernii archangielskiej. Wymknął się wówczas policji i stał się aktywnym siewcą buntu przeciwko carskiemu samodzierżawiu. Wiadomo, że od 1878 r. był członkiem stowarzyszenia „Ziemia i Wola”. Aresztowania, rewizje, szpiegowanie były wówczas na porządku dziennym, a niepokorni skazywani byli na zesłanie. By uniknąć tego losu E. Piekarski został skierowany przez organizację do guberni tambowskiej. Pracował tam jako pisarz gminy pod zmienionym nazwiskiem. Nie zaniedbywał rzecz jasna pracy politycznej. Był propagatorem wolności miejscowych chłopów, kolportował zakazane pisma i odezwy. Gdy działalność ta została zdekonspirowana znowu wymknął się policji. Mieszkał przez pewien czas w Tambowie, a potem w Moskwie. Miał rzadki dar słowa, niezmiernie przydamy w pracy politycznej i łatwość nawiązywania kontaktów. Był wiec ważnym ogniwem w ramach działalności partyjnej. Wreszcie stało się. W grudniu 1879 roku został aresztowany w jednym z domów studenckich pod Moskwą. Prawie przez dwa lata przesiedział w moskiewskim więzieniu Butyrki, poddawany uciążliwemu śledztwu.

    E. S.: Można więc powiedzieć, że owo aresztowanie, było początkiem zesłańczej drogi do Jakucji i stało się szczęśliwym zbiegiem okoliczności dla światowej jakutologii, w której do dni naszych postać E. Piekarskiego stoi na czołowym miejscu.

    A. K.: Tak było w istocie. Zanim jednak E. Piekarski wymszył na zesłańczy szlak przesiedział prawie dwa lata w więzieniu, a wiadomo ochrana carska nie szczędziła więźniom przykrych doświadczeń, by wydobyć z nich jak najwięcej szczegółów związanych z działalnością przeciw władzy. Więzienne śledztwa załamywały jednych, drugich umacniały, czyniąc z nich czasem jeszcze aktywniejszych, bojowników o narodową sprawę. Wiadomo, że Edward Piekarski klucząc w swoich zeznaniach nikomu nie zaszkodził ze współtowarzyszy. Sobie jednak nie pomógł. Ostatecznie zarzucono mu udział w nielegalnej organizacji o charakterze politycznym, działalność propagandową i pozostawanie w przestępczym związku z zabójcami prowokatora, który przeniknął do organizacji. Skazano go 12 stycznia 1881 roku na 15 łat katorgi, pozbawiając przy tym wszelkich praw obywatelskich. Miał wówczas 23 lata, i skołatane już mocno zdrowie. W ostateczności ze względu na ten fakt wyrok sądu został zmieniony. Złagodzenie polegało na orzeczeniu bezterminowego zesłania do miejsc leżącej w najodleglejszych rejonach Syberii. Miejscem tym okazała się właśnie Jakucja.

    E. S.: Można sobie wyobrazić jak uciążliwa była to droga na zesłanie. Wszakże wiele mówi się w literaturze na temat etapowych syberyjskich marszów, od więzienia do więzienia. A wiadomo, że drogę którą miał Edward Piekarski do pokonania oblicza się ponad 7 tys. kilometrów.

    A. K.: Zesłańcze marsze na Syberię to faktycznie „droga przez mękę”. Odbywała się ona w uciążliwych warunkach, nierzadko pieszo. Niektórzy więźniowie szli okuci w kajdany, które na noc na tzw. etapowych punktach były im zdejmowane. Nąetacie każdego z etapowych punktów, odległych od siebie o dzień marszu był zawsze kowal, który rozkuwał więźniów, a potem rano zakładał im ponownie kajdany na nogi. Nieraz ów etapowy marsz odbywał się powolnym pieszym rytmem ludzi wolnych od kajdan. Wiele na ten temat zachowało się zesłańczych relacji. Wiele powstało pieśni, smutnych i tęsknych. Wiemy, ze na granicy Europy i Azji, która przebiega przez skaliste szczyty Uralu, stoi wielki granitowy słup, z przytwierdzonymi .doń napisami: od strony zachodniej z napisem „Europa” od strony wschodniej zaś „Azja”. Przekraczanie szczytów górskich ma coś w sobie z romantycznej poetyki, a jeśli do tego dodamy jeszcze fakt, że ów obelisk na Uralu był granicą kontynentów, za którym od strony wschodniej rozpościerała się zesłańcza Syberia, nie należy dziwić się, że przekraczaniu tej granicy towarzyszyły różnorakie zesłańcze rozterki. Slup ten często w zesłańczej literaturze jawi się jako „pomnik łez”. To właśnie pod tym słupem zesłańcy żegnali się ze znanymi sobie rejonami ziem ojczystych i szli w sybirską otchłań, dla nich ziemia ta stawała się dostojewskim „domem niewoli”, z którego często nie było już możliwości powrotu. Przeżycia towarzyszące owym pożegnaniom bywały tak wielkie, że trudno to wysłowić. Często w opisie tych wrażeń było wiele rozterki, wzruszeń, przejawiało się przeżywanie nieszczęścia, wyzwalającego wyobraźnię pozwalającą lecieć ku ziemiom nieznanym i nieznanemu losowi. Jest to temat niezmiernie ciekawy sytuujący w zagadnieniu badawczym „góry jako granicy”, którym chciałbym zająć się kiedyś w moich studiach nad postawą zesłańców wobec ich losów.

    Po tej nieco przydługiej refleksji, powróćmy jednak na zesłańczy szlak E. Piekarskiego. Wiemy, że wyruszył nań z moskiewskiego więzienia wyszniewołockiego, gdzie kompletowano grupy skazańców przed odprawieniem ich na Syberię. Do odległej Jakucji przybył on 8 listopada 1881 r. mając za sobą udrękę etapowych wędrówek, podczas których nie raz jeden był świadkiem bezprawia, szykanowania więźniów, okradania ich przez konwojentów, bicia i zniewalania. Takie były przecież realia tej . drogi, nic przeto dziwnego że etapowe marsze pozostawały w pamięci zesłańców na długie lata. Często bowiem były one po wielekroć cięższe od faktycznego życia na zesłaniu.

    E.S.: No właśnie. A jak wiodło się E. Piekarskiemu na terenie Jakucji. Widocznie nie najgorzej skoro mial tam możliwość prowadzenia swoich studiów etnograficznych?

    A. K.: Nie wiele dzisiaj wiemy na ten temat. Po przybyciu tam osiadł w jakuckiej osadzie na terenie Buturuskiego rejonu - obecnie nazywa się on rejonem Tattińskim. Z czasem otrzymał przydział ziemi i zajmował się tam rolnictwem, mieszkając w zbudowanej własnoręcznie chacie. Do pomocy miał Jakutkę, która ułatwiała mu nawiązanie bliższych kontaktów z jej rodakami. W owym czasie Jakucja była terenem zsyłek, na którym mieszkało wielu niepokornych wobec carskiej władzy. Utrzymywali oni kontakty między sobą, wspomagali się wzajemnie, ułatwiali przystosowanie do nowego życia zesłańcom świeżo tam przybyłym. Z pomocy korzystał także E. Piekarski. Takie wzajemne wspieranie się w niedoli było ważnym czynnikiem łagodzącym przykre doznania jakie spadły na zesłańców w nowym dla nich otoczeniu. Wprawdzie zesłańczy status stawiał tę społeczność poza prawem, jednak wiadomo, iż dostrzegając bezprawie miejscowej administracji występowali oni często przeciw tym praktykom, pisząc protesty do władz wyższego szczebla, nie wyłączając urzędów centralnych zlokalizowanych w stolicy. Bywało, że te apele - protesty powodowały przyjazd specjalnych komisji, które stwierdzały faktyczność łamania praw przez administrację. Generalnie stwierdzić trzeba, że zesłańcy nie występowali tylko w obronie interesów, często brali też w obronę biedny jakucki lud, który ciemiężony był przez, różne kategorie czy no wników carskich. Takie opowiadanie się za prawami tubylców zjednywało zesłańcom ich sympatię, pomagało w dostosowaniu się do życia, przyśpieszało adaptację do środowiska społecznego i geograficznego.

    Trzeba bowiem pamiętać, że życia w syberyjskiej tajdze trzeba było się uczyć, nieznajomość leśnych dróg, przepraw rzecznych, mokradeł i trzęsawisk była bardzo niebezpieczna dla nowych przybyszów. Przeto uczyli się oni życia w tych ekstremalnych warunkach od Jakutów, którzy przyznać należy dzielnie wspomagali zesłańców w tym zakresie. W wielu opisach z zesłania do Jakucji odnaleźć można stwierdzenia, iż to właśnie dzięki tubylczej ludności łagodniały przeżycia pierwszych tygodni dostosowywania się zesłańców do nowych dla nich warunków. Jakuci użyczali schronienia zesłańcom w swoich domostwach, dostarczali im pożywienia, odzieży, uczyli polowania na zwierzęta futerkowe, wskazywali obfite rejony łowieckie, zapoznawali z przyrodą Jakucji dającą poczucie bezpieczeństwa i schronienie. To były ważne dla zesłańców kontakty, za które odwzajemniali się Jakutom biorąc ich w obronę przed bezprawiem miejscowej administracji. Wiadomo, że w roku 1886, a więc 5 lat po przybyciu do Jakucji Edward Piekarski podpisał zbiorowy protest zesłańców tam osiadłych, w którym oskarżali oni miejscowe władze o łamanie praw.

    Lata zesłańczej niewoli wypełniane początkowo pracą na roli obfitowały także w poznawanie miejscowych zwyczajów i obyczajów, geografii, historii i kulturze ziemi na której przyszło wieść nowe życie E. Piekarskiemu. Mimo różnych prac i obowiązków znajdował on czas na dokształcanie, interesując się coraz bardziej etnografią i językiem Jakutów. Często przesiadywał w ich domostwach słuchając opowieści i legend, był świadkiem obrzędów szamańskich oraz różnych zwyczajów i obyczajów. Zdawał sobie przy tym sprawę z bogactwa jakuckiego folkloru i niedostatków jakie istniały na niwie badawczej tych problemów. Podjął się więc rzeczy wielkiej i wzniosłej mającej doprowadzić do opisania wielu aspektów jaku c k i ej kultury. Kierował nim w tym przedsięwzięciu sentyment do Jakutów, których historię i byt poznawał w bezpośrednim obcowaniu z nimi.

    E. S.: Czy w działaniach tych ujawniła się w owym czasie jakaś pomoc Rosjan w tych trudnych wszakże pracach badawczych rozpoczętych przez E. Piekarskie-go. Dotyczyły one nie tylko spraw związanych ze słownikiem jakuckim lecz także-z etnografią i historią tego narodu, z jego folklorem i religią. Nie mając wsparcia materialnego i administracyjnego przywoleniaprowadzenie takich badań byłoby niezmiernie trudne, a w wielu przypadkach nawet nie do zrealizowania?

    A. K.: To ważne pytanie. W rzeczy samej tak było w istocie. Zapał Edwarda Piekarskiego do poznawania najogólniej mówiąc jakuckiej kultury został dostrzeżony przez tzw. czynniki rządowe, czyli przedstawicieli miejscowej administracji. Rosji bowiem już wówczas zależało na bliższym poznaniu realiów kulturowych rozległych syberyjskich przestrzeni zamieszkiwanych przez tubylcze ludy, a także warunków przyrodniczych tam panujących. Często wiec wspierano indywidualnie eksploracje kulturowo-geograficzne podejmowane przez zesłańców. To długa i ciekawa historia związana z badaniami Syberii przez zesłańców, a w sporej liczbie przez naszych rodaków. Taką zesłańcza metrykę posiadają osiągnięcia badawcze Jana Czerskiego na terenie północnej Jakucji, Aleksandra Czekanowskiego, Benedykta Dybowskiego, Wiktora Godlewskiego, Adolfa Januszkiewicza czy Wacława Sieroszewskiego. Poznanie Jakucji przez Polaków i mieszkających tam tubylczych ludów to temat niezmiernie ciekawy. Oprócz prezentowanego tu Edwarda Piekarskiego, w gronie obserwatorów i badaczy kultury jakuckiej jest wielu Polaków. Dla przypomnienia podam nazwiska najważniejszych z nich: Wacław Sieroszewski - autor monumentalnej pracy poświęconej etnografii Jakutów, Mikołaj Witaszewski, badacz zwyczajowego prawa Jakutów, Adam Szymański, zajmujący się folklorem jakuckim, Sergiusz Jastrzębski, także badacz baśni i legend jakuckich. Feliks Kon i inni. Mamy w polskiej literaturze trochę opracowań z tej dziedziny, jednak bez pomocy badaczy rosyjskich i jakuckich temat ten nigdy nie zostanie przedstawiony w szerokim spektrum Potrzeba nam dostępu do archiwów rosyjskich i jakuckich. Tylko wówczas można będzie napisać pełną monografię na temat wkładu Polaków w badania Jakucji i kultury zamieszkujących ją ludów.

    Z moich osobistych kontaktów z badaczami z terenu Rosji i Jakucji wynika, że są tacy ludzie, którzy Polakami mogliby współpracować w tym zakresie. Ale same chęci nie wystarczą. Potrzebne są pieniądze, a póki co nauka polska fetyszyzuje zagadnienie związane z problematyką zachodnioeuropejską, procesami transformacji ustrojowych w Polsce, badaniem uwarunkowań społecznych i ekonomicznych wejścia Polski do Wspólnoty Europejskiej itp. Oczywiście są to sprawy ważne i należy się nimi zajmować. Ale uważam, że nie należy też zaniedbywać zagadnień związanych z naszą obecnością na Syberii, w łonie wielkiej Rosji. Kiedyś przed lały badanie tych problemów było indoktrynalnie zakazane, nie było dostępu do archiwów, zespołów bibliotecznych, kolekcji muzealnych. A dzisiaj gdy stało się możliwe, gdy mamy na Syberii uczonych z polskimi korzeniami chcącymi nas wspomagać w tych badaniach, to okazuje się, że brak na to pieniędzy. Paradoks..., a jakże przykry. Brak pieniędzy na ich przyjazdy do kraju, brak stypendiów i innych funduszy na wyjazdy polskich historyków na Syberię. Odciąga się powstanie polskiego konsulatu w Irkucku, zaniedbuje się naszych rodaków mieszkających na Syberii!

    E. S.: Podzielam Pański pogląd, ale powróćmy jednak do głównego nurtu naszej rozmowy toczącej się wokół postaci Edwarda Piekarskiego.

    A. K.: Wspominałem poprzednio, że w czasach pobytu E. Piekarskiego na zesłaniu władze rosyjskie były zainteresowane bliższym poznaniem ziem, które rozciągały się na wschód od Uralu. W grupie znajdujących się tam zesłańców - zarówno polskich jak i rosyjskich znajdowało się wielu światłych ludzi. To był kapitał intelektualny, który z powodzeniem wykorzystany został przez Rosję dla dobra syberyjskiej krainy. Już po pięciu latach pobytu na zesłaniu (1886) pracami Edwarda Piekarskiego zainteresowało się Rosyjskie Towarzystwo Geograficzne, a Jakucki Komitet Statystyczny udzielał mu rekomendacji na kontynuowanie prac badawczych. Powstały projekty wydania słownika jakucko-rosyjskiego i już w 1889 r. pierwsza jego wersja była gotowa. Druk odwlekał się jednak ze względu na brak pieniędzy. Eksploracje przez naszego rodaka zaczęły jednak zataczać coraz szerszą problematykę kulturową.

    W latach 1894-1896, zaproponowano mu udział w ekspedycji badawczej na terenie Jakucji. Wiadomo, że kierował w niej zespół z Rosjaninem T. J. Majnowem całością spraw organizacyjnych, a ponadto prowadził zespół badawczy zajmujący się zagadnieniami wchodzącymi w zakres kultury duchowej i języka Jakutów. Od roku 1895 zmieniono mu status zesłańca, co polegało na możliwości wyboru miejsca zamieszkania, z pominięciem miast guberniahiych i stolicy. Z możliwości tej nie skorzystał jednak. Pozostał w Jakucji by kontynuować rozpoczęte badania. Od 1900 roku mieszkał jednak w Jakucku, gdzie pobierał wynagrodzenie państwowe w sumie 50 rubli miesięcznie jako pracownik zarządu okręgu. Wcześniej zaś był mu wypłacany zasiłek miesięczny od 6 do rubli, co było powszechnie praktykowane wobec zesłańców politycznych. Okres pobytu E. Piekarskiego w Jakucku to już nie tylko żmudne naukowe badania, ale także praktyczne wykorzystywanie przez niego wiedzy o życiu ludności tubylczej, jej zwyczajach i obyczajach. Konsultował on w owym czasie rządowy projekt o prawach tubylców, uczestniczył w przygotowywaniu zasad podziału ziemi wśród Jakutów i był współautorem ustaleń wykonawczych w rym zakresie.

    W 1903 roku wyruszył ponownie na wyprawę badawczą, kierowaną przez Rosjanina W. E. Popowa podczas której gromadził eksponaty etnograficzne dla muzeum w Petersburgu oraz zajmował się etnografią Ewenków. Korzystał już wówczas z referencji Akademii Nauk jej sekretarza naukowego orientalisty W. W. Radłowa, chociaż faktycznie nadal był zesłańcem. Z funduszy Akademii począwszy od roku 1904 pobierał zasiłek pieniężny w rocznym wymiarze 500 rubli. Mieszkając w Jakucku porządkował zebrane w terenie materiały dotyczące, języka Jakutów, ich folkloru, etnografii i historii. Miał dostęp do specjalistycznej literatury, opracowywał nadal swój słownik, którego pierwsza wersja wydrukowana w 1899 roku uległa wielokrotnemu poszerzeniu. Jego autorstwa był też opracowany na zlecenie Jakuckiego Komitetu Statystycznego przegląd życia społecznego i gospodarczego w Jakucji w latach 1892-1902. Był postacią szeroko znaną poza Jakucją, pracując już wtedy na zlecenie Akademii Nauk w Petersburgu.

    E. S.: To zapewne wpłynęło im to, ii w 1905 roku dzięki staraniom idącym właśnie ze stolicy opuścił on Jakuck?

    A. K.: Ta zmiana zamieszkania wpłynęła dodatnio na pozycję E. Piekarskiego w rosyjskim środowisku naukowym. Uznawała bowiem jego nie kwestionowanąpozycję jako badacza jakuckiej kultury i stwarzała możliwość kontynuacji prac badawczych. W Jakucku pozostawiał ludzi mu życzliwych, jadąc do Petersburga zdawał sobie sprawę z tego, że będzie to dla niego nowe środowisko, w którym czekała go praca mająca potwierdzić wielką znajomość jakuck ich problemów. Przystał jednak na zmianę zamieszkania, zwłaszcza, że starania w tym zakresie czynione były przez Akademię Nauk. Po przyjeździe do miasta nad Newą został zatrudniony w dziale etnograficznym Muzeum im. Aleksandra, a potem (od 191l r.) w Muzeum Antropologii i Etnografii Akademii Nauk. W mieście tym mieszkał aż do śmierci. Zmarł w dniu 27 czerwca 1934 roku, mając 76 lat, z czego 24 spędził na terenie Jakucji.

    Pobyt E. Piekarskiego w Petersburgu należał do najbardziej twórczego okresu jego życia. Tam powstały jego wielkie dzieła, do których należy między innymi poszerzona trzy tomowa wersja słownika języka jakuckiego. Jego autorstwa1 jest także oryginalna antologia jakuckiej twórczości ludowej i wiele innych opracowań stawiających go na piedestale nauki światowej w dziedzinie jakutologii. Z dzieł tych do dzisiaj czerpią wszyscy, którzy zajmują się problematyką jakuckiej kultury. Nauka rosyjska a potem radziecka nie szczędziła mu także dowodów uznania. Był po dwakroć odznaczony złotymi medalami nadanymi przez Akademię Nauk i Rosyjskie Towarzystwo Geograficzne (w 1907 i 1911 r.). Pełnił przez wiele lat godność sekretarza naukowego sekcji etnograficznej Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego oraz był redaktorem naczelnym pisma tej sekcji „Źywaja Starina”. Już w czasach władzy radziecki oj Akademia Nauk nadała mu w 1927 roku godność członka korespondenta, a w 1931 roku został przyjęty w poczet członków honorowych tej najważniejszej w ZSRR instytucji naukowej. Prace jego doczekały się wielu pożytywnych recenzji i zawsze uznawany był za autora najbardziej kompetentnego w sprawach jakuckiej kultury. Żywą puimęó o nim zachowali także sami Jakuci, dla których jest on postacią szczególnie bliską. To właśnie dzięki jego studiom kultura jakucka zyskała wielowymiarowe oświetlenie, jej niezmiernie bogate oblicze dzięki pracom E. Piekarskiego przeniknęło do światowej nauki, która do dni naszych czerpie z nich jak z nieprzebranego źródła wiedzy.

    E. S.: A jakie były bezpośrednie związki Edwarda Piekarskiego z nauką polską? Wydawać by się mogło z tego co usłyszałem od Pana, że E. Piekarski, to uczony rosyjski. Przyznam się, że pogłos raki rozlegał się często wczasach władzy radzieckiej w Rosji. Czy są jakieś przesłanki by zaliczać go w poczet właśnie polskich uczonych?

    A. K.: To dobrze, że pyta Pan o to! Wrócę może na chwilę do osobistych wspomnień. W okresie studiów słuchałem wykładów z antropologii fizycznej znakomitego polskiego uczonego Profesora Jana Czekanowskiego. Pracował on przez pewien czas w Petersburgu i często rozmawiał; z Edwardem Piekarskim. Były to nie tylko kontakty naukowe ale wręcz przyjacielskie rozmowy, prowadzone zawsze po polsku. Z relacji tej wynika, że E. Piekarski czuł się Polakiem, a jego związki z nauką rosyjską miały charakter instytucjonalny. Wiedział on bowiem, że w kraju nad Wisłą, pozostającym pod zaborami nie miałby możliwości kontynuowania swoich żmudnych badań. Pamiętam, iż wspomniany już J. Czekanowski z wielką godnością mówił o tęsknocie Edwarda Piekarskiego do polskości, wedle słówi mojego rozmówcy czytał on polskie książki - zwłaszcza klasyków - polskie gazety i interesował się żywo sprawami polskimi.

    To samo z okresu znacznie późniejszego potwierdził znakomity polski orientalista Władysław Kotwicz, pracujący też przez pewien czas w Petersburgu. Wedle jego opinii, gdy Polska odzyskała niepodległość E. Piekarski rozważał nawet możliwość powrotu do Ojczyzny. Jednak przed podjęciem decyzji wstrzymywał go druk monumentalnego słownika, dzieła jego życia. Chcąc jednak wejść w ściślejsze związki z odrodzoną nauką polską drukował część swoich prac w „Roczniku Orientalistycznym”, wyznając jego redaktorowi, którym był W. Kotwicz, iż cieszy z tego faktu, bowiem wydaje się mu, że myśli jego brzmią lepiej w mowie ojczystej!

    W tymże samym piśmie ukazało się wspomnienie pośmiertne o E. Piekarskim, w którym sprawa jego przynależności do nauki polskiej została obiektywnie przedstawiona. Dzisiaj po latach gdy mówię o tym wspominając tego znakomitego badacza jakuckiej kultury nie wiem czy zachował się jego grób na cmentarzu petersburskim. Jeśli więc to co powiedziałem dotrze do Polaków meszkających w Sankt Petersburgu niech będzie swoistym nakazem odszukania mogiły Edwarda Piekarskiego i sprawowanie opieki nad nią, To co zaś dedykuję Związkowi Polaków na Białorusi, to rozważenie możliwości uczczenia pamięci naszego rodaka, poprzez ufundowanie tablicy pamiątkowej w miejscu jego urodzenia. To przecież tak nie wiele.., ale jakże dużo!

    E. S.: Dziękuję za tę wspaniałą sugestię. To ważne dla nas by tutaj na ziemi, na której urodził się Edward] Piekarski pozostał twardy ślad. Dziękuję też za udzielenie interesującego wywiadu.

    Rozmawiał

    Eugeniusz Skrobocki

    /Magazyn Polski. Nr 2. Grodno. 1998. S. 9-14./

 






















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz